W sobotę rusza piłkarska ekstraklasa, ale Marek Chojnacki, trener ŁKS, nie ma gdzie przygotować drużyny do inauguracyjnego spotkania z Odrą Wodzisław. Do tej pory we wtorki i środy łodzianie trenowali w Gutowie Małym, w ośrodku należącym do Antoniego Ptaka. Klub z al. Unii nie regulował jednak na bieżąco rachunków, dlatego szefowie Centrum Piłkarskiego postawili ultimatum - ŁKS miał do poniedziałku do północy uregulować zadłużenie. Inaczej ełkaesiacy będą musieli poszukać sobie innego ośrodka.
W klubie dobrze znają problem, bo jak dowiedziała się "Gazeta", powstać zdążył plan wyjścia z kłopotliwej sytuacji. ŁKS chce oddać do Zawiszy Rzgów Marcina Niwińskiego, zawodnika Młodej Ekstraklasy. W zamian za piłkarza występujący w IV lidze klub ma zapłacić za korzystanie ełkaesiaków z piłkarskiego ośrodka w Gutowie. Ale powstał problem, bo najpierw Niwiński był wart miesiąc treningów, a kilka dni później okazało się, że jego wartość się podwoiła. - Zażądano od nas opłaty za dwa miesiące zajęć ŁKS, ale ostatecznie stanęło na 12 treningach i opłacie za korzystanie z jacuzzi - powiedział "Gazecie" Bogdan Papuga, prezes Zawiszy. - I raczej dojdziemy do porozumienia.
Dziś działacze obu klubów mają się spotkać i podpisać umowę. Koszt tego niecodziennego transferu to około 5 tys. zł.
Treningi ełkaesiaków w Gutowie Małym to w tej chwili jedyne wyjście. Zajęcia na sztucznej murawie boiska przy al. Unii nie wchodzą w grę, bo piłkarze są na niej narażeni na kontuzje. Niemożliwe są też regularne treningi na głównym boisku, bo można z niego korzystać tylko sześć godzin w tygodniu. Inaczej ŁKS narażony byłby na utratę gwarancji na system podgrzewający murawę.
Piłkarze ŁKS nie mogą też wejść na obiekty Energetyka. Co prawda kiedy przy al. Unii rozpoczynała się budowa hali widowiskowo-sportowej, klub z al. Unii uzyskał gwarancję miasta, że zawodnicy będą mogli z nich korzystać, ale według Dariusza Gałązki, dyrektora MOSiR, który zarządza obiektami, nikt z ŁKS nie zwrócił się z prośbą o udostępnienie boisk Energetyka. Co na to Chojnacki? - Nie chcę nawet myśleć, żebyśmy nie mieli gdzie trenować. Ponoć mamy jechać do Gutowa - mówi tylko.
To nie koniec złych informacji, bo ŁKS zrezygnował wczoraj z usług długoletniego fizjoterapeuty Krzysztofa Zarębskiego. Zastąpił go Sławomir Sobczyk. - Nie ma w tej informacji żadnej sensacji. Takie rzeczy dzieją się w każdym klubie - mówi Juliusz Kruszankin, dyrektor sportowy ŁKS.