- To był mecz z gatunku tych o wejście do trumny - stwierdził po meczu trener Jagielloni Czesław Michniewicz. Dzięki odniesionej w niedzielny wieczór wygranej białostoczanie nieco oddalili od siebie grobową atmosferę. Wieko trumny niebezpiecznie szybko zamyka się za to nad gdańszczanami, którzy w spotkaniu z Jagiellonią przez 90 minut nie potrafili stworzyć sobie choćby jednej klarownej sytuacji do strzelenia bramki. Dość powiedzieć, że pierwszy celny strzał, który ewentualnie mógłby sprawić kłopoty bramkarzowi Jagiellonii gdańszczanie oddali dopiero w 32. minucie meczu. Piłkarzem, który próbował zaskoczyć Tomasza Ptaka był Paweł Nowak. Pomocnik biało-zielonych w roli głównej wystąpił jeszcze raz w 86. minucie spotkania. Wówczas, po strzale z dystansu Marko Cetkovicia, Nowak tak nieszczęśliwie odbił głową futbolówkę, że ta trafiła wprost pod nogi Grzegorza Rasiaka. Napastnik gości z zimną krwią wykorzystał ten prezent i bez problemów skierował piłkę do siatki od bezradnego w tej sytuacji Wojciecha Pawłowskiego. Wcześniej z boiska wiało nudą, a poczynania piłkarzy tylko niewielkimi fragmentami przypominały coś, co od bólu można by nazwać grą w piłkę. Bardziej przypominało to bezładną kopaninę, szumnie przez niektórych nazywaną meczem walki. Lechia w niedzielę zaprezentowała się jak we wcześniejszych spotkaniach na PGE Arenie - niemrawa, chaotyczna i bez pomysłu na skonstruowanie składnej akcji pod bramką rywala. Jeśli biało-zielonym udało się już przedrzeć pod pole karne Jagielloni, to byli w nim bezradni niczym
dzieci we mgle. Obrazuje to najlepiej sytuacja z 80.minuty spotkania. Dobitnym tego dowodem byłą sytuacja z 80. minuty. Znajdujący się w wybornej sytuacji Josip Tadić zamiast z 5 metrów wepchnąć piłkę do siatki przewrócił się, a dobitka Abdou Razacka Traore była już mocno niecelna.
- Jestem mocno rozczarowany postawą drużyny w dzisiejszym meczu. Widać, że w tej drużynie coś się już wypaliło - ocenił występ swoich piłkarzy trener Lechii Rafał Ulatowski. - Przed nami ciężka zima, w której nie możemy zmarnować ani dnia. Czeka nas wiele
pracy, wyjeżdżamy na dwa obozy i musimy dobrze przygotować się do spotkań wiosną. Wierzę, że w 2012 roku pokażemy oblicze innej Lechii, która swoją grą i zwycięstwami cieszyć będzie jej kibiców - dodał szkoleniowiec. Nim jednak gdańszczanie rozpoczną przygotowania do występów w przyszłym roku, Ulatowskiego czekają w najbliższych dniach trudne rozmowy z zarządem i właścicielem klubu na temat jego przyszłości. - Będziemy dyskutować na temat polityki transferowej. A ta wiadomo, że zależeć będzie od
budżetu. Wierzę jednak, że nawet jeśli nie będzie nas stać na kupno dobrych zawodników, to z tymi piłkarzami, których mam, będę w stanie zachować ekstraklasę dla Lechii - stwierdził Ulatowski - Dobrze, że ta runda się już skończyła - skomentował występ Lechii jej obrońca Sergejs Kożans. -Teraz przed nami dwa miesiące ciężkiej pracy. Musimy dobrze przygotować się do rundy wiosennej przede wszystkim fizycznie, bo czeka nas zażarta walka o życie.