Wisła grała o trzecie miejsce, a przy niekorzystnych wynikach może skończyć rok nawet na szóstej pozycji z 10 punktami straty do lidera.
Przez blisko godzinę spotkanie było wyrównane, ale wtedy bezmyślnie zachował się Junior Diaz. Gdy sędzia główny przemieszczał się na drugą stronę boiska, Kostarykanin bezmyślnie i bez piłki uderzył łokciem w twarz Roberta Jeża. Miał pecha, bo chamskie zachowanie zauważył sędzia boczny i Diaz dostał czerwoną kartkę. W osłabieniu krakowianie wytrzymali 25 minut, ale w końcu szansę na choćby punkt odebrał im strzałem z dystansu Pavel Sultes.
Diaz liczył, że sędzia nie zauważy Z Polonią do pierwszego składu Wisły po dwuipółmiesięcznej przerwie wrócił
Maor Melikson. Gwiazdor krakowian długo leczył kontuzję stopy, a lekarze nie wykluczali nawet operacji. W tym czasie bardzo się wyciszył, a dziennikarzy omijał szerokim łukiem, bo po głowie ciągle chodziły mu dylematy związane z grą w reprezentacji (zdecydował się na występy dla Polski, ale po krytyce Izraelczyków zrezygnował).
Do
gry wrócił w spotkaniu z Odense. Zaliczył 10 minut, ale kolejny meczu z Widzewem przesiedział na ławce rezerwowych. Dlatego w piątek jego występ w pierwszym składzie był nieco zaskakujący.
Melikson przebłyskami pokazał, że w Polsce jest zawodnikiem wybitnym. Zaskakiwał rywali szybkością i niezłym prowadzeniem piłki, ale goście szybko znaleźli na niego prymitywny, ale prosty sposób - faule. Izraelczyk po kościach obrywał systematycznie, a że krakowianie nie byli dłużni, to mecz zrobił się paskudny i tylko w pierwszej części sędzia odgwizdał 25 fauli! Melikson potrafił też niemiło zaskoczyć, gdy z rzutu rożnego kopnął w boczną siatkę, a z wolnego w nogi rywali.
Najlepszą okazję miał
Patryk Małecki, ale po ładnym zagraniu Izraelczyka jego strzał zablokował jeden z graczy Polonii. Warszawianie nie zamierzali jednak tylko przyjmować ciosów i też mieli kilka okazji. W drugiej części na ofensywę mocniej postawił Kazimierz Moskal i za obrońcę Michaela Lamey'a wprowadził pomocnika Tomasa Jirsaka. Kwadrans później Diaz dostał czerwoną kartkę, Moskal trzeci raz musiał zmienić ustawienie obrony, a sytuacja Wisły stała się beznadziejna.
To zagranie prawdopodobnie kosztowało Wisłę co najmniej punkt. Polonia zaczęła śmielej atakować, krakowianie tracili siły, a ochotę do gry stracili po bramce Sultesa. Czech uderzył zza pola karnego, Gordan Bunoza zmienił lot piłki, co zupełnie zmyliło Sergieja Pareikę.
Dragana Paljicia zabrała karetka Najdramatyczniej było jednak na początku meczu. Paljić zderzył się z Pavlem Sultesem, padł na ziemię i stracił przytomność. Zawodnicy momentalnie doskoczyli do leżącego obrońcy Wisły, a chwilę później podbiegli lekarze Wisły i Polonii. Za moment piłkarze zaczęli machać gwałtownie w stronę ławki rezerwowych, a kibice krzyczeć. "Gdzie jest karetka?".
Minutę później sytuacja trochę się uspokoiła. Paljicia na noszach przeniesiono do karetki, a trybuny zaczęły skandować jego nazwisko. Według nieoficjalnych informacji Serb w szpitalu odzyskał przytomność i podejrzewa się u niego wstrząśnienie mózgu.
Paljić ostatnio ma zresztą pecha. Niespełna dwa tygodnie temu podczas jednego z treningów zderzył się z Danielem Brudem. - Nie wiem, co się stało. Boli mnie głowa i nie wiem, czy zagram w najbliższym meczu. Chcę tylko iść spać. Dobranoc - mówił wówczas, ale dwa dni później wystąpił w wygranym spotkaniu przeciwko Odense (1:0).