- Ustnie osiągnęliśmy porozumienie. Teraz trzeba tylko przelać ustalenia na papier - deklarowały strony pod koniec tygodnia.
Do podpisania umowy miało dojść najpóźniej w poniedziałek, jednak tego dnia piłkarz nie stawił się na zgrupowaniu Cracovii w tureckiej miejscowości Belek. Dalej trenuje z drużyną z Zabrza, bo nie chce zrzec się pieniędzy, które jest mu winien klub (ok. 200 tys. zł). - Zawodnik zadeklarował rezygnację z określonej kwoty i teraz się z tego wycofał. Ruch jest po jego stronie, a nie po naszej. Jeśli się nie zdecyduje na ustalone warunki, to wypełni kontrakt w Górniku i rozejdziemy się latem -
mówi na łamach "Dziennika Polskiego" Artur Jankowski, prezes śląskiego klubu. W styczniu Marciniak podpisał trzyletni kontrakt z Cracovią, który wejdzie w życie 1 lipca. Działacze czynią jednak starania, by piłkarz już zimą przeniósł się pod Wawel. W zeszłym tygodniu sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Najpierw działacze Górnika deklarowali, że są dalecy od dogadania się z Cracovią. Mówili, że jeśli nie dojdzie do porozumienia, to piłkarz rundę wiosenną spędzi w rezerwach. Pod koniec tygodnia strony osiągnęły jednak porozumienie.
Marciniak jest lewym obrońcą. W
Krakowie walczyłby o miejsce w składzie z Hesdeyem Suartem i Bojanem Puzigacą.