Przed przyjściem do ŁKS Stefańczyk był czołowym zawodnikiem Zawiszy. Z tą drużyną wywalczył awans do I ligi.
28-letni piłkarz miał być wzmocnieniem drużyny z al. Unii, ale mimo że wystąpił w 13 meczach w tym sezonie, w tym w dziesięciu w podstawowym składzie, to nie spisywał się na miarę oczekiwań.
Według nieoficjalnych informacji wiadomo, że Stefańczyk chce rozwiązać kontakt i jeszcze w tym tygodniu wrócić do Zawiszy. W
Bydgoszczy ma zarabiać podobnie jak w
Łodzi, ale różnica jest taka, że w pierwszoligowym klubie, otrzymywałby regularną pensję. - W najbliższych dniach rozstrzygnie się, czy odejdę - mówi Stefańczyk.
Nieoficjalnie wiadomo, że piłkarz porozumiał się z szefami bydgoskiego klubu, ale ostateczne słowo należy do ŁKS. - Jeżeli porozumiemy się z Czarkiem, to raczej nie będzie przeszkód, aby wiosną występował w Zawiszy - mówi Jarosław Dziedzic, dyrektor sportowy drużyny z al. Unii.
ŁKS potrzebuje gotówki, dlatego prawdopodobnie będzie chciał uzyskać od piłkarza zgodę na rezygnację z części zaległości, a od Zawiszy ekwiwalentu za wcześniejsze rozwiązanie kontraktu. Według naszej wiedzy piłkarz może odejść nawet we wtorek. Transfer Stefańczyka może sprawić, że w klubie nadal będą testowani Rafał Kosiec ze Świtu Nowy Dwor Mazowiecki i Kamil Bartosewicz z OKS 1945 Olszyn.