Pawłowski (niedawno przedłużył z Lechią kontrakt do czerwca 2014 roku) poleciał do Włoch w sobotę, prosto ze zgrupowania piłkarzy Lechii w Turcji, a już w poniedziałek Udinese przedstawiło gdańskiemu klubowi wstępną propozycję wykupu piłkarza.
- Zdecydowaliśmy się podjąć negocjacje, gdyż nie chcemy blokować rozwoju talentu Wojtka, a on jest mocno zainteresowany przejściem do Udinese - tłumaczy dyrektor Jenek. - To dopiero początek rozmów, Włosi złożyli swoją propozycję, my przedstawiliśmy nasze warunki, w których ważnym punktem są bonusy w przyszłości [m.in. procent od kolejnego transferu]. Zobaczymy jak dalej rozwinie się sytuacja - dodał Jenek. Według nieoficjalnych informacji Lechia może zarobić na sprzedaży Pawłowskiego ponad pół miliona euro. W tej chwili pewne jest tylko jedno: ewentualny transfer dojdzie do skutku najszybciej w lipcu, rundę wiosenną Pawłowski spędzi w Lechii.
19-letni bramkarz biało-zielonych to jedna z rewelacji tego sezonu
T-Mobile Ekstraklasy. Jeszcze kilka miesięcy temu był w klubowej hierarchii dopiero trzecim bramkarzem, a obecne rozgrywki zaczął jako rezerwowy i to bez większych nadziei na granie. Numerem 1 był bowiem w Lechii Sebastian Małkowski, który miał już za sobą debiut w reprezentacji Polski i kilka udanych meczów w ekstraklasie. Okazało się jednak, że czas Pawłowskiego nadszedł niespodziewanie szybko.
Wychowanek Bałtyku Koszalin w pierwszym zespole Lechii zadebiutował w pamiętnym meczu Pucharu Polski z III-ligową Limanovią (wstydliwa porażka 0:1) i był chyba jedynym piłkarzem biało-zielonych, który po tym spotkaniu mógł spojrzeć w lustro. Uratował bowiem beznadziejnie grający zespół od wyższej porażki. W lidze wszedł do bramki kilka dni później w spotkaniu z
GKS Bełchatów i z miejsca stał się mężem opatrznościowym drużyny. Nie puścił gola przez 321 minut od debiutu (nigdy wcześniej tak młody bramkarz nie miał równie efektownego i skutecznego wejścia do zespołu ligowego), a swoimi znakomitymi interwencjami uratował Lechii kilka punktów. Miejsca w bramce nie oddał już do końca rundy jesiennej, mało tego mimo młodego wieku stał się jednym z liderów zespołu.
Fama o utalentowanym bramkarzu Lechii szybko rozniosła się po Europie, zainteresowanie Pawłowskim przejawiał m.in. francuski Olympique Marsylia. Jednak najbardziej konkretni byli przedstawiciele Udinese, którzy obserwowali Pawłowskiego od kilku miesięcy, oglądali go zarówno w meczach polskiej ekstraklasy, jak i reprezentacji Polski do lat 19. Teraz postanowili zaprosić go do Udine na kilkudniowy rekonesans, a także na testy medyczne.
Udinese, czołowy klub
Serie A, byłby dla młodego bramkarza idealnym miejscem do rozwoju, oczywiście pod warunkiem, że grałby w pierwszym składzie. Czy miałby na to szansę? Obecnie niepodważalne miejsce w bramce "biało-czarnych" (takie są barwy klubu) ma Samir Handanović, w tej chwili jeden z najlepszych golkiperów w Europie. Słoweniec ma ważny kontrakt z Udinese do czerwca 2016 roku, ale po sezonie być może odejdzie do jednego z wielkich włoskich klubów (chrapkę ma na niego m.in.
AC Milan). Poza nim w kadrze pierwszego zespołu Udinese jest jeszcze dwóch bramkarzy - 26-letni Daniele Padelli (wypożyczony z Sampdorii
Genua) oraz 22-letni Wenezuelczyk Rafael Romo (grywa w reprezentacji narodowej swojego kraju) - ale obaj nie zagrali w tym sezonie ani minuty. Z nimi Pawłowski spokojnie mógłby podjąć walkę o miejsce w składzie, przy Handanovicu byłby co najwyżej rezerwowym. Wówczas mógłby np. zostać wypożyczony do innego klubu. Ale to póki co tylko spekulacje, bo Pawłowski wciąż jest jeszcze piłkarzem Lechii.