- Raz jest się wygranym, a raz się jest przegranym. Trzeba umieć odnaleźć się w obu sytuacjach. W Cracovii mi nie wyszło. W obu krakowskich klubach mi nie wyszło. Mieszkam w
Krakowie, ale grać w piłkę tu już nie będę (śmiech). Te pół roku to dla mnie nieudany okres, jednak nie zamierzam płakać -
mówi Niedzielan w rozmowie z "Dziennikiem Polskim". W poprzednim sezonie napastnik był wicekrólem strzelców ekstraklasy. W Krakowie nie imponował jednak skutecznością. Problemy z pokonaniem bramkarzy rywali miał także jego konkurent Koen van der Biezen. Zawodnicy zostali sprowadzeni pod Wawel, bo wiosną żaden z napastników Cracovii nie zdobył bramki. - Problem jest złożony. Ciężko wskazać jego źródło. Są w klubie ludzie odpowiedzialni za znalezienie rozwiązania. Ja chcę od tego odpocząć - zaznacza Niedzielan.
Jesienią klub z ul. Kałuży zgromadził 14 punktów i jest przedostatni. - Wszyscy prezentowaliśmy się słabo, traciliśmy dużo bramek, więc, żeby to zmienić, obrona zaczynała się już od ataku. Cały zespół odpowiada za bronienie i za strzelanie. Miło, że są głosy, które nie robią ze mnie jedynego winowajcy, to byłoby dużym uproszczeniem - uważa zawodnik.